|
Zakładki:
Ulubione
|
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Promocja
Wyznam wam w sekrecie, że jestem miłośnikiem serów pleśniowych. Nie nie tych co je kupuję, a potem leżą w lodówce tak długo, aż pokryją się nalotem, takich prawdziwych. W pewnej sieci hipermarketów była poświąteczne wyprzedaż i porcje serów z naklejkami promocja i dobrze skróconym terminem ważności. Zwykle taki ser kosztuje 30 kilka złotych/kg, czyli np.: 34,99, jak łatwo policzyć 9 dkg sera powinno kosztować nieco ponad 3 złote. I tak było, o czym świadczyła przedpromocyjna nalepka z ceną. Na nią nalklejono natmiast wileki czerwony napis promocja oraz 2 inne ceny: było 7,9 jest 5,16. Wychodząc oddałem ser pany na kasie. Długo dumał na temat mojej uwagi o obniżonej powyżce, wreszcie stwierdził: ale wie Pan to ma jakiś sens. Do dzisiaj nie wiem jaki
niedziela, 01 sierpnia 2010
Pani w obuwniczym
Dziś będzie trochę lżej, bo wiadomo wakacje. Znacie panowie ten problem: mam 30 par butów i żadne nie pasują mi do torebki mówi od 2 godzin wasza towarzyszka jak za chwilę zaczyna się impreza? Ależ kochanie masz 45, bo pozostałe 15 nie mieści się w twojej szafce więc zajęłaś też moją. Na tak, ale pozostałe 15 to już jakieś niemodne, itd., itd. Kupując w ostatni weekend buty wdałem się z panią w obuwniczym w rozmowę na temat tego, na jak długo buty starczają i pochwaliła mi się że jedna para wytrzymała jej 3 lata (widzicie te gromy w oczach partnerki, jak o tym słyszy? 3 lata !?). Podchwyciłem więc i zapytałem ile ma par butów, myśląc że wyminie jakąś horrendalną liczbę bliską 3-cyfrowej wszak dostęp do wielu marek, modeli, fasonów, okazji cenowych… -CZTERY-odpowiedziała. -Niemożliwe-zaprotestowałem. -Wie Pan, jak się pracuje w sklepie obuwniczym 3 lata i tak się człowiek na patrzy, na te wszystkie buty, klientki, to naprawdę 4 wystarczą. Jeśli szukacie więc żony, która nie zastawi wszystkich szaf swoim obuwiem, rozglądajcie się za ladą obuwniczego im bardziej markowy, tym lepszy. Swoją drogą ciekawe ile miała torebek, ale chyba też nie dużo, skoro jedno musi pasować do drugiego.
środa, 21 lipca 2010
Kobiecość, która sięgnęła bruku
Zdarza mi się czasem jeździć tramwajami, chociaż, kiedy jest lato wybieram czasem inne środki komunikacji i chyba od dziś będę to robił częściej. Tramwaj jak to tramwaj przystanki mieć musi, a na przystankach ludzie młodzi starzy, kobiety mężczyźni. Rzecz miała miejsce w Łodzi na Widzewie, to taka dzielnica, choć niektórym kojarzy się wyłącznie z pewnym klubem piłkarskim, chwilowo w ekstraklasie. Chwilowo, bo nigdy nie wiadomo, co pewien związek „piłkarski” wymyśli. 7 rano, ładny dzień, ładna młoda kobieta, widać, że trochę czasu poświęciła, przed wyjściem z domu, włosy umyte, uczesane, czerwony kolor bluzki zwracał uwagę. W pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć w to co widzę, myślałem, że po prostu mało dyskretnie wypluła gumę. Spojrzałem na chodnik na przystanku i zrozumiałem to było siarczyste splunięcie godne menela spod budki z piwem. Generalnie mnie nauczono, że na chodnik się nie pluje, mierżą mnie mężczyźni, którzy to robią i ciekawi mnie czy plują też w domu na podłodze, w pracy na biurko, albo dzieciom nad pracą domową? No ale z drugiej strony przypomniała mi się scena z filmu „Poranek Kojota”, gdzie świeżo upieczony biznesmen musiał „pociągnąć” ochroniarzowi jednej z dziwek. Myślicie, że ta dziewczyna też?. Pomyślałem sobie, a gdybym miał tak słaby żołądek nowej współpasażerce w czerwonej bluzce rzygnął na sandały z krwistoczerwonymi paznokciami? Niestety/na szczęście byłem na czczo.
niedziela, 30 maja 2010
7 grzechów głównych
To, że wbrew niektórym moim wypowiedziom nie jestem pedałem, oznacza tyle, że niekiedy, szczególnie po dłuższym okresie seksualnej abstynencji lub po okresie wzmożonej aktywności w tej dziedzinie, czyli można powiedzieć w uproszczeniu zawsze, zwracam uwagę na powaby kobiet. To że różne przymioty nie były sprawiedliwie obdzielane widać na pierwszy rzut oka i nie ma co nad tym dyskutować, ale żeby tak z własnej nie przymuszonej woli się oszpecać i negować elementarne prawdy. Może nikt kobietom tego nie mówi, ale oto 7 grzechów głównych, czyli powodów dla których wyglądacie w wielu przypadkach jak koszmary;
Apeluję, kupcie sobie duże lustro i ZANIM wyjdziecie z domu spójrzcie na się inaczej niż przez pryzmat wazeliniarstwa waszych koleżanek, że niby świetnie wyglądacie. Oczy mnie bolą
sobota, 22 maja 2010
Sam bym tego lepiej nie ujął
Przykro mi dziś będzie o facetach. Sory ale my też czasem jesteśmy debilami. Program autodestrukcji w przypadku byłej żony i dzieci jest bardzo niebezpieczny. Przemyślcie to sobie przy czytaniu pewnych prawd oczywistych w tym artykule. Niedługo przyjdzie czas na kontratak http://www.makbet.pl/artykul/2767/strzez-sie-bylej-zony
niedziela, 16 maja 2010
Dziś coś z wysp
Skoro samoloty latają ostanio niezbyt regularnie, co powoduje, że czasem ktoś z nas zostanie uziemiony niekoniecznie tam gdzie chciał, to zamim poznacie się bliżej, ze współpasażerem to weźci pod uwagę, że na Wyspach Brytyjskich: 1. Chlamydia - ponad 120 tys. diagnoz rocznie, może nie dawać żadnych objawów, a nieleczona powoduje bezpłodność u kobiet i mężczyzn. Ma ją jeden na dziesięciu Brytyjczyków. 2. Kłykciny kończyste - prawie 90 tys. diagnoz rocznie, można się nimi zarazić przez kontakt ze skórą, więc nawet prezerwatywy przed nimi nie chronią. Warto pamietać, że Polkę na wyspach można mieć za 50 funtów, z całym dobrodziejstwem inwentarza poprzedników ;). Ukrainki są tańsze i nie trzeba jeździć tak daleko, a choroby te same, albo nawet szerszy wachlarz.
sobota, 20 lutego 2010
I będę Cię kochać aż do śmierci
to znaczy do pierwszej zdrady, albo...gdyby tak od zdrady umierać 50 % mężczyzn złączonych tzw. związkiem małżeńskim zostałoby wdowcami. Inne statystyki mówią, że 40% kobiet zdradziło, a 2/3 o tym myślało (pewnie nie było okazji) To już nawet nie seryjna monogamia, ale od zamierzchłych czasów nic się nie zmienia. Tylko wtedy nie było badań statystycznych. Fakt HIV też nie było Parę słów krytyki
Dziś będzie o minimalistkach. Przeglądamy te ogłoszenia w takim portalu i w innym i co drugie to „jestem jaka jestem i się nie zmienię” Czy ktoś może wytłumaczyć mi to dno? Oczywiście świat dąży do pewnych uproszczeń, ale być dumną z tego, że się nic nie umie, nie ma zainteresowań, pasji, czegokolwiek? Królewnę powinniśmy wielbić za to że jest? Niezła bzdura. Życie to nie jest bajka i całe uczucie możecie sobie wsadzić gdzieś, jak was dopadnie proza życia, a dopadnie kiedyś na pewno. Co wtedy zostanie? Frustracja przez duże F. Naprawdę miło jest mieć kogoś, kogo „przepycha” się przez całe życie i mówi się ciągle zrób to, zrób tamto? Nawet pies się uczy, ale, żeby po 5 latach związku nadal nie jarzyć, że skoro ty możesz zrobić zakupy, to ona też? Przecież jecie oboje. No wiadomo, że ona jest na diecie, tylko czemu jak ugotujesz obiad to go je? Żeby nie zrobić ci przykrości? Nie, ale dziękuję za odpowiedź. Postaw więc tezę, że: a) nie umie gotować. Wolno jej nie umieć to nie jest karalne. W dzisiejszym społeczeństwie nawet tego się nie piętnuje, bo przecież jest równouprawnienie. Kobieta nie musi. No tak, ale ty mężczyzno już musisz, bo tu twoje równouprawnienie się kończy. b) umie, ale nie chce, bo uznała się za stworzoną do wyższych celów, co jednocześnie czyni cię niegodnym jej kuchni, więc spokojnie czeka cię kariera psa kupującego sobie chemiczne gówno w dowolnej sieci barów zbiorowego żywienie z tym na m na czele, Tak czy siak jest źle. Oczywiście idąc tym tropem, nie musi wiedzieć: że białego nie pierze się z farbującą czerwoną koszulą w 90 st (do tego wystarczy przeczytać instrukcję na proszku i na metce rzeczonej koszuli), nie wlewa się benzyny do dielsa, a kropki na żelazku są po to, żeby łatwiej było zinterpretować wszywkę na lewej stronie ubrania (wystarczy dobrać kropki). Oczywiście może być, że twoja kobita pracuje 15 h na dobę i należy ją za to szanować, bo…Przestań ! 15 godzin polować na mamuta?! Czy to oby nie oznacza odwrócenia priorytetów? Ale to już temat na inną historię… Gdy ona świata nie widzi poza żarciem w mc*** lub pizzą na telefon, gdy marzy jej się sprzątaczka i gosposia, bo nie wie jak wykorzystać informację, że koszule prasuje się od rękawów, a jak mają intensywne kolory to po lewej stronie żelazkiem z parą na 2 kropkami, właśnie wyrzuciła swoją bluzkę, bo odpruł się jej guzik, zastanów się czy chcesz mieć wrzody przed 40-tką, jeździć co tydzień na zakupy po nowe ubrania, bo może się okazać, że twój common rail nagle zakrztusił się i zmarł podobnie jak odkurzać, w którym ona brzydzi się wymieniać worek. Kup jej wtedy kwiaty, napisz ładny list, czule pożegnaj i poczytaj następny artykuł o tym jak będąc mężczyzną można poradzić sobie samemu (czytaj do czasu kolejnego zauroczenia)
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Ostrzeżenie przed sztormem
Jak rozpoznać kiedy jest źle? Zastanawiałeś się, po zakładasz hasło na domowym komputerze, albo dlaczego kupujesz jej nowego laptopa, choć ten wasz mógłby służyć wam obojgu? Nie, nie chodzi może o zdradę, zresztą zróbmy dygresję i spójrzmy prawdzie w oczy nie można „upilnować” kobiety przed zdradą. Można oczywiście stanąć na głowie, żeby Cię nie zdradziła, ale to może dać jej przekonanie, że zależy Ci na niej i zrobisz dla niej wszystko. Owszem wiem, że zrobisz, ale ona nie powinna tego wiedzieć, przynajmniej nie do chwili kiedy uznasz, żę jest tego warta. Ale dość tych dygresji. First thing first, jak mawiała Uma Thurman w pewnym filmie i miała rację. Zanim się zacznie, przychodzi fascynacja, jakiś „zbieg okoliczności” i poznajecie się. Jak flirtować, podrywać, zdobywać? Tego można dowiedzieć się od kolegów, z Internetu (choć to nie zawsze wiarygodne źródło), z doświadczenia, są nawet specjalne kursy. Nie ważne. Poradzisz sobie. Są jednak rzeczy, które w miłosnej euforii nam umykają. Jedną z nich są jej koleżanki i nie koniecznie chodzi o to, że któraś z nich może być lepsza od tej, z którą chcesz dzielić łoże, tylko, że występuje tu często pewien element homeopatii (i koniecznie poprawiajcie mnie jak się mylę). Rzadko kiedy rozważna kobieta, biega na kawkę i lody z bandą roztrzepanych trzpiotek, które plotą trzy po trzy co jest glamour i jakie to fajne proszki anty depresyjne zalecił im lekarz, bo właśnie miały migrenę na wieść o tym, że ich wypłata rozeszła się 3 dnia po przelaniu na konto, a karta kredytowa działała tylko miesiąc, bo trzeba ją spłacać. Znacie to? Zatem przyjrzyjcie się czy kółko wzajemnej adoracji to nie rozwódki lub co gorsza mężatki, dające sobie nawzajem alibi w ramach tzw. Szeroko pojętej „solidarności jajników”. Naciągajcie swoje partnerki na zwierzenia, zainteresujcie się tym dlaczego poświęcają czas swoim przyjaciółkom. Oczywiście można skoczyć z kumplami na piwo i chowając głowę w piasek mówić „jakoś to będzie przecież ja też robiąco chcę”, albo „moja stara nie jest taka”. Zanim pieprzniecie następnym razem taką mądrość zastanówcie się czy naprawdę chodzi nam o to, żeby było jakoś?
Macie swoje przygody, przejścia, piszcie śmiało. Wierność małżeńska i prawdopobobieństwo spłodzenia własnego potomka
W USA i Skandynawii co 10 dziecko nie pochodzi od mężczyzny, który przekonany jest o swoim ojcostwie, W UK co trzeci ojciec, którego nazwisko jest w dokumentach nie jest ojcem biologicznym. W Niemczech 20% dzieci wychowuje się w błędnym przekonaniu o tym kto jest ich ojcem To fakty. Nie bądź łosiem!! Są badania DNA |